Czar starej fotografii z albumów rodzin z Zamojszczyzny

My już widzieliśmy! A Wy? Jeśli nie – koniecznie obejrzyjcie!
Gorąco polecamy album Adama Gąsianowskiego. Zamojski fotograf podjął się wydania zbioru ponad 500 zdjęć mieszkańców Zamojszczyzny. Wydawnictwo jest zwieńczeniem długoletniej pracy i fascynacji starymi, pamiątkowymi fotografiami. Historię zdjęć opisał dziennikarz Robert Horbaczewski. Album można już nabyć w zamojskich księgarniach, ale my w imieniu autorów pozwalamy sobie zaprosić wszystkich na spotkanie i wystawę. Do zobaczenia 12 sierpnia!

Jan zieńczuk - 2 września 2010 - 10:42

Czar starej fotografii z albumów rodzin z Zamojszczyzny”

Zaczarowane, zatrzymane chwile.
Samo dotykanie tej książki, tego albumu jest już dotykaniem czegoś wyjątkowego tak dosłownie jak i w przenośni. Okładka jest tak aksamitnie delikatna jak chrapy źrebaka i ta świadomość, że ma się w ręku zatrzymaną przeszłą odświętność świata, który tak niedawny a nigdy już nie wróci.
Widać jak ci ludzie są uroczyści, wystrojeni i podniośle spokojni.
Teksty zawarte w książce napisane są piękną polszczyzną i z wielkim uczuciem.
Niezwykły wstęp Pana Gąsianowskiego zawiera głębokie przemyślenia odnośnie przemijania, sztuki pisania światłem i miłości do klasycznej fotografii. To jest tekst pisany sercem.
W ciągu dalszym znajdują się bardzo literackie opowiadania, nadając fotografiom siły. Narracja Pana Roberta Horbaczewskiego niemalże ożywia odwzorowane światłem postaci, które dawno przeszły do krainy cieni..
Z racji tej, że sam w życiu wykonałem tysiące zdjęć, łatwo mi wyimaginować w wyobraźni tamte sekundowe, żywe chwile, przed tamtymi aparatami razem z tłem materialnym.
Na co dzień mam styczność z wielką ilością ludzi i to w sytuacjach nieraz bardzo ekstremalnych emocjonalnie. Z perspektywy tych doświadczeń łatwo mi zatem określać charaktery osób, które patrzą na mnie z tego albumu.
Tym bardziej jest to niezwykle sugestywne przeżycie, ponieważ większość tych fotografii to arcydzieła, których mistrzowie starali się z jak widać wielkim skutkiem i efektem oddać naturę postaci – szczególnie osób portretowanych.
W tym unikatowym albumie widać też jak silne piętno na tamtej fotografii wywierało malarstwo. Emanuje z tych zdjęć pokazujących Zamojszczyznę z ich zacnymi mieszkańcami, duch Artura Grottgera, który przecież niemalże pochodził z okolic Tyszowiec – czyli z Ottynowic tuż za Bugiem. Widać tu też malarstwo Józefa Brandta ur. w Szczebrzeszynie w 1841 roku – czyli w okresie narodzin fotografii.
Dzięki temu albumowi, dzięki tej wspaniałej książce, pieczołowicie wydanej, wspaniale opracowanej graficznie i to na doskonałym papierze, na którym fotografie są perfekcyjnie odwzorowane – można odbywać niezwykłą podróż w czasie – tym bardziej niezwykłą, jeżeli ma się korzenie wspólne z tamtymi ludźmi. Co ciekawe, znajdują się tam nieznane i bardzo interesujące zdjęcia odnoszące się do Tyszowiec.
Wydanie tego albumu uważam za wyjątkowe wydarzenie kulturalne.
/
Jan Zieńczuk z Tyszowiec

Your email is never published or shared.

Back to Top Contact Me Share on Facebook Tweet this Post Email to a Friend